Ryba po grecku

Nie po raz pierwszy zima nas „zaskoczyła”. Zaskoczyła to chyba za mocne określenie, gdyż do dodatnich temperatur w grudniu i styczniu, panujących również i w ciągu tego zimowego sezonu każdy zdążył już się chyba przyzwyczaić. Na pogodę nie ma co narzekać, bo w ubiegłym tygodniu trochę mrozku i śniegu było. Było już nawet gdzie niegdzie trochę lodu i co po niektórzy zdążyli się już załapać na podlodowy początek sezonu. Ja jednak w się nie załapałem, a skoro zimy na razie jak na lekarstwo obiektem moich wędkarskich wojaży jest morze, a tematem przewodnim dorsz. Jednakże ostatnio i do dorszowego wyjazdu trzeba mieć sporo szczęścia, gdyż na Bałtyku sztorm za sztormem. Cóż zatem robić? Od czasu do czasu warto powspominać ubiegłoroczne wędkarskie wojaże. I na takie właśnie wspominki mnie dzisiaj naszło, przy czym nie oglądałem filmików i fotek z wędkarskich eskapad a wspominałem niekonwencjonalnie – czyli w kuchni.

 

Nie ma nic fajniejszego niż upichcić coś własnoręcznie. A jeszcze jak można sobie przy tym powspominać…. I tak było i tym razem. Zrobiłem jak co weekend przegląd lodówki i okazało się, że została cała włoszczyzna, bo nie było czasu ugotować w tygodniu zupy, a w zamrażalce jest jeszcze wyfiletowany dorszyk z ostatniej morskiej wyprawy. Jaki miks z tego zrobić? Oczywiście rybę po grecku. Przepis prosty i szybki. Warzywa przepuszczam przez maszynkę oczywiście wyposażoną w przystawkę do mielenia warzyw.

                     

                                                            Warzywka przepuszczam przez maszynkę

Standardową włoszczyznę uzupełniam dwiema średniej wielkości cebulami. Następnie starte warzywa wrzucam na głęboką patelnię, dodaję oliwę i podsmażam, do chwili aż warzywa będą miękkie. Następnie dorzucam kilka liści laurowych, kilka ziarem ziela angielskiego, dwie łyżeczki słodkiej papryki oraz sól i pieprz do smaku. Całość można wspomóc kostką rosołową lub wegetą jak ktoś lubi. Następnie wlewam około 500 gram koncentratu pomidorowego i nadal duszę całość na patelni.

                      

                                                              Następnie smażymy na głębokiej patelni

W między czasie, gdy warzywa się smażą przygotowuję dorsza. Filet nie dość, że musi być całkowicie pozbawiony ości, to musi być jeszcze oskórowany. W tym celu musimy dysponować bardzo ostrym nożem. Ja zawsze pod ręką trzymam ostrzałkę bo podczas skórowania i czyszczenia filecików z drobnych ości jakie jeszcze pozostały nóż szybko się tępi.

                     

                                                                                       Skórowanie

Przy ostrym nożu skórowanie filetu jest czynnością prostą. Filecik układamy na desce skórą do dołu i przytrzymując za sam koniuszek filetu od strony ogona zaczynamy operować nożem. Kiedy dobrze już „wiedziemy” nożem między skórę a mięso wystarczy poruszać oddzieloną od mięsa skórą w lewo i w prawo, a skórowanie robi się samo.

                     

                                                   Rybkę i warzywa układamy w naczyniu żaroodpornym

Następnie, całość pakujemy do żaroodpornego naczynia. Warzywa i rybę należy układać warstwami. Na dno warzywka, potem filet i znowu warzywka i filet i warzywka… .Całość wkładamy do piekarnika z załączonym termo obiegiem na jakąś godzinkę.

                     

                                                                                          Finał

Temperatura w piekarniku ustawiona na 160oC. Smacznego!

Paweł  

Wasze komentarze (0)