RELACJA Z IX SPINNIGOWEGO PUCHARU SANU

Długa zima, wiosenne oczekiwanie i „zbrojenie się” i pierwsze w tym roku poważne spinningowanie. Za nami jedne z ważniejszych zawodów spinningowych w tym sezonie. IX SPINNIGOWY PUCHAR SANU zaliczany do Grand Prix Polski oraz zawody eliminacyjnych do GPP 2020 rok.

Jako, że nie mamy zawodników w naszym kole biorących udział Grand Prix Polski w 2019 roku,  musieliśmy wziąć udział eliminacjach na 2020 rok. Nasze Koło 17 Piaseczno reprezentowali członkowie Klubu Spinningowego WKS 17 Piaseczno Artur Ulaski, Józef Rzeszutek (po wielu sukcesach w latach poprzednich wracający do 1 ligi spinningowej) oraz debiutant, w mojej skromnej osobie Mariusz Wojciechowski. W związku z tym, że organizator Okręg PZW w Krośnie przewidział możliwość kilkugodzinnego treningu przed zawodami, z Piaseczna wyruszyliśmy o godz. 3.00 rano żeby przed 9.00 zameldować się nad brzegiem pięknego Sanu. Warunki treningowe były dość trudne. Bardzo wysoka, „trącona” woda, padający deszcz i silny wiatr. Założenie było proste. Każdy z nas chciał poznać wodę i przetestować jak największą ilość przynęt. W zasadzie udało nam się to w 100%. Wszyscy wstrzeliliśmy się z odpowiednim doborem i na zawody mieliśmy przygotowanych po kilka przynęt, na które były wyjścia i połowione pstrągi. O 16.30 zameldowaliśmy się w Domu Wczasowym „Bieszczady” w Myczkowcach, gdzie było oficjalne otwarcie zawodów i losowanie sektorów. Wieczór na takich zawodach to zwykle, rozmowy, wymiana doświadczeń i przygotowywanie sprzętu.

                    

Następnego dnia po śniadaniu autokarami ruszyliśmy w nasze sektory. Artur rozpoczynał na sektorze B, Józef i ja na Sektorze C. Woda wysoka prawie 210 cm (stan niski to ok 170 cm), bardzo szybki nurt, przejrzystość słaba – strach wchodzić i właściwie większość z 39 zawodników z eliminacji przez pierwsze godziny łowi wyłącznie z brzegu. Sędziowie sektorowi informują o pojedyńczych rybach. Walka będzie mega trudna. Krótki telefon do Artura – 3 pstrągi na testowaną wcześniej obrotówkę, Josef też zaliczył rybę. Na godzinę przed końcem pierwszej 3 godzinnej tury wchodzę na środek Sanu. Po 10 minutach mam pierwszego pstrąga. Teraz tylko dojść do sędziego na brzeg i może wystarczy czasu na złowienie następnego. Wystarczyło na dwa brania i dwa piękne hole nietrafione do podbieraka. Pierwsza tura kończy się dla Artura na 3 miejscu sektorowym z pięcioma pstrągami, dla Józefa na 4 miejscu sektorowym z 2 pstrągami a dla mnie na 8 miejscu w sektorze. W klasyfikacji indywidualnej po pierwszej turze Artur zajmuje 7, Józef 11 a ja odległe 21 miejsce. Chwila odpoczynku, wspólny obiad, wymiana cennych obserwacji i doświadczeń i atakujemy drugą turę. Tym razem każdy nas jest w innym sektorze, z tym że bogatszy o doświadczenie po trzech godzinach łowienia. Warunki atmosferyczne zmieniają się. Co chwilę wychodzące i mocno grzejące słońce skrywają czarne deszczowe chmury. Ja z Arturem walczymy na środku Sanu w pełnym nurcie, Józek woli bezpieczniej, z brzegu. Strategia wszystkim się sprawdza. II turę zawodów kończymy z rybami. Artur w sektorze C dopadł jednego pstrąga, Józef w najtrudniejszym sektorze A również jednego, co dało mu 3 miejsce sektorowe a ja przechytrzyłem trzy sztuki co wystarczyło na dopiero 9 miejsce w sektorze. Po pierwszym dniu zawodów w klasyfikacji indywidualnej najwyżej sklasyfikowany zawodnik WKS Piaseczno to Józef Rzeszutek zajmujący 7 miejsce dalej jest Artur Ulaski na miejscu 11, a ja nowicjusz-debiutant dopiero na 22 miejscu. Najciekawsze, że wszystkie nasze ryby padły tylko na testowane dzień wcześniej przynęty. Następnego dnia w niedzielę mam mieszane uczucia. Koledzy bronią swoich miejsc bo eliminacje gwarantują start w GPX Polski pierwszym 15 zawodnikom. Ja mam iluzoryczne, matematyczne szanse na sukces. Z drugiej strony przyjechałem uczyć się i podglądać najlepszych spinningistów w Polsce. Od kilku zawodników dostaję dobrą radę na ostatnią turę zawodów. Zrób wszystko żeby nie „wyzerować” w najtrudniejszym sektorze a klasyfikacją możesz być zaskoczony. No cóż, atakujemy pierwszą piętnastkę. Trzecia trzygodzinna tura rozpoczyna się o 9. Warunki trochę gorsze bo świeci mocno słońce a zapowiadane burze i opady postanowiły nas ominąć szerokim łukiem. Pierwsze dwie godziny nikt nie patrzy na konkurencję, sędziowie też jakby zamilkli. Telefon do Artura z którym wystartowaliśmy w tym samym sektorze i ma już jednego. Obok niego też ktoś złowił. Na horyzoncie ktoś prawie biegnie po wodzie do sędziego. Dzwonię do Józefa, też ma jednego pstrąga. No nic trzeba walczyć dalej. Postanawiam przejść na drugą stronę Sanu. I jest piękna rynna z głazami pod wodą. Pierwszy rzut i siedzi 35 cm kropek. Dojście do sędziego zajmuje mi prawie 10 min ale i informację od niego są optymistyczne. 2 z najdłuższych ryb w sektorze. Wracam na miejsce, kolejny rzut i spinka. Zaraz potem najgorszy dźwięk na zawodach. Gwizdek sędziego i eliminacje skończone. Wracamy wszyscy do bazy. W autokarze dowiaduję się, że w moim i Artura sektorze punktowało tylko 5 z 13 zawodników. Ten jeden pstrąg dał mi 3 miejsce w sektorze a Arturowi 5 i odrobinę nadziei na sukces. Józef w swoim sektorze zajął dobre 7 miejsce. Teraz obiad i czekamy na końcowe wyniki.A wyniki są zaskakujące. Tylko 12 z 39 zawodników punktuje w każdej turze zawodów w tym wszyscy z WKS Piaseczno. Awansujemy całą trójką. Józef z 6 miejsca, Artur z 7 a ja wskoczyłem na 14 miejsce.

Pojechaliśmy na San powędkować, potrenować, spróbować, powalczyć z najlepszymi zawodnikami w Polsce i miejscowymi. Wracamy z wygranymi eliminacjami do Grand Prix Polski na 2020 rok. To wielki sukces dla WKS 17 Piaseczno !!!

Mariusz Wojciechowski

 

Wasze komentarze (0)