Na ratunek!

Pisząc ostatni tekst, któremu nadałem tytuł adekwatny do panującej pogody zapomniałem wspomnieć o jeszcze jednym zajęciu godnym uwagi w długie (aczkolwiek coraz krótsze gdyż zbliża się wiosna) ni to wiosenne ni to zimowe wieczory. Nie wspomniałem o jeszcze jednej fajnej alternatywie, na którą zazwyczaj brakuje czasu w ciągu intensywnego wędkarskiego sezonu. A mianowicie o wspominaniu wędkarskich wojaży, co ma po części jednak wymiar podsumowujący miniony sezon. Uzmysłowił mi to Tomek podsyłając mi link do filmu, który zmontował właśnie podczas ostatnich kilku dni. Materiał do filmu nagrany został dość dawno bo w maju dwa lata temu, ale myślę, że jest się czym pochwalić, bo w sumie prawdopodobnie uratowaliśmy życie …

No właśnie uratowaliśmy życie młodemu jelonkowi, który bez naszej pomocy, z braku sił prawdopodobnie by się utopił. Ale zacznijmy od początku. Pewnego majowego weekendu we dwóch, czyli ja i Tomek wybraliśmy się by powędkować na odcinku Wisły w okolicy Góry Kalwarii. Po przyjeździe do portu, który był docelowym miejscem naszego wodowania zaobserwowałem dziwne „pluski” na ujściu z portu. W pierwszej chwili pomyślałem, że to dyżurny bolek, którego należy zdjąć z tzw. „patrolu”. Jednakże po dłuższej obserwacji okazało się, że to nie żaden boleń, ale jakieś zwierze (w pierwszej chwili pomyślałem, że to sarna, która okazała się młodym jelonkiem) walczącym o życie w portowym basenie. Jelonek bezradnie pływał w poprzek ujścia portowego basenu próbując wyskoczyć , gdy tylko racicami dotknął gruntu na brzeg. Jednak zagubione, a raczej oszołomione zwierze miało pecha, gdyż wysokie, betonowe pionowe płyty uniemożliwiały mu ucieczki z istnej pułapki. Patrząc jak jelonek opada z sił obaj postanowiliśmy uratować „dzieciaka”. Szybko zwodowaliśmy ponton i próbowaliśmy naprowadzić jelonka na stały grunt. Po kilku nieudanych próbach lekko zwątpiliśmy i wówczas sięgając po telefon by zadzwonić pod 112 i zgłosić całą sprawę spojrzałem się na brzeg. Właśnie jak na zawołanie do portu wjeżdżali Panowie Policjanci. Poprosiliśmy ich o pomoc opisując pokrótce zaistniałą sytuację. Jeden z nich widząc co się dzieje bez wahania wskoczył na pokład naszej jednostki, i jak zobaczycie na filmie, wspólnymi siłami udało nam się ocalić życie jelonkowi. Panu policjantowi, który nam pomógł ocalić jelonka, chciałbym bardzo serdecznie podziękować. Natomiast chyba smutnym jest fakt, że podczas tego zajścia w basenie portowym wędkowało co najmniej kilkudziesięciu  wędkarzy, którzy biernie przyglądali się jak bezsilnie młode zwierzę walczy o życie. No cóż społeczna znieczulica…

Film z ratowania jelonka dostępny jest także w dziale "Nasze filmy".

Tekst - Paweł        Montaż filmu Tomek  

 

 

 

 

Wasze komentarze (3)
  • 1 miesiąc temu
    Dzięki, człowiek uczy się całe życie. Ja jestem człowiekiem starej daty, który uczył się anatomii zwierząt na przykładzie "Rogasia z Doliny Roztoki", który zawsze dla mnie był "jelonkiem". Już wiem, że Rogaś był "Koziołkiem". Pozdrawiam Paweł
  • 1 miesiąc temu
    Ja również gratuluję uratowania "jelonka". Ażeby było tak poprawnie to Panowie uratowali sarnę, a konkretnie samca sarny czyli kozła. Jeleń to nie jest "mąż" sarny! To inny gatunek. Jeleń europejski (cervus elaphus) jest dużo większy, samiec to byk a samica to łania. Zwierzę przez Was uratowane to sarna (Capreolus capreolus) - samiec to kozioł a samica to koza. Pozdrawiam Przemek.
  • Paweł Nalewczyński
    3 miesiące temu
    Brawo Tomek brawo Paweł , dawno nie pisałem komentarzy ale taką akcje warto. Gratulacje za uratowanie zwierzęcia. Dziwi tylko postawy innych wędkarzy, każdy ma przecież telefon i można było zareagować naprawdę to nic nie kosztuje a satysfakcja jest duża. Paweł